Zawsze oddzielałem pojęcie kościoła od wiary i religii. Są to dla mnie całkowicie odmienne rzeczy. W przeciwieństwie do większości pseudo-katolików odwiedzających kościół jedynie z okazji czyjegoś ślubu lub chrztu lub tej drugiej, groźniejszej grupy, leżącej niemal krzyżem w kościele i agitujących przeciwko absolutnie wszystkiemu, co nie pokrywa się z ich wizją świata.
Kraj świecki? Wolne żarty.
Według polskiej konstytucji, czyli dokumentu absolutnie najwyższego w prawie, Polska nie jest krajem wyznaniowym jak np. Niemcy lecz jest krajem świeckim, czyli niezależnym od kościoła. Wedle prawa każdy ma prawo do swojej religii i wyznania. Wedlem prawa tak, ale nie wedle sąsiadów. Jeszcze pół biedy gdy jest się np. Zielono-Świątkowcem, Buddystą lub Jehowym ale już zdecydowanie gorzej być islamistą czy zwykłym ateistą. Wystarczy do tego nie przyznawać się przed sąsiadami. Najgorzej w naszym pięknym kraju jest być Żydem, wrogiem nr 1 narodu, winnym absolutnie całemu złu świata od kokluszu po gradobicie. Już samo słowo “Żyd” kojarzy się ludziom z czymś okropnym i obrzydliwym. Żadna wiara nie nasłucha się tyle epitetów w Polsce co Judaizm. Ogólna zasada katolicyzmu nawyraźniej brzmi “Jesteś z nami lub przeciwko nam”.
Mieliśmy ostatnio przykład wieszania krzyży w urzędach i szkołach. Gdy jeden z pełnoletnich uczniów w liceum zarządał zdjęcia krzyża w klasie, bo to obraża jego uczucia religijne (miał rację według prawa), to nie dość, że został zawieszony na jakiś czas przez dyrektora szkoły, to na drugi dzień te krzyże wisiały już we wszystkich klasach. Pan dyrektor oczywiście temu zaprzeczał mimo, że 100 uczniów to potwierdziło. Dupa zbita, a nie kraj świecki.
Agitacja polityczna w kościołach
Nawet moja babcia, która jest osobą niesamowicie cierpliwą i głeboko wierzącą, przepisała się kilka lat temu do Zielono-Świątkowców, bo miała serdecznie dość polityki w Kościele Katolickim. Za każdym razem, gdy zbliżają się jakieś wybory w Polsce, czy to do Sejmu, czy tak jak teraz, na prezydenta, w kościołach odbywa się istny cyrk polityczny. Księża zaczynają wszystkim moherowym beretom mówić na kogo mają głosować, a kto jest wrogiem kościóla. Moherówki swojego zdania i rozumu nie mają, więc słuchają księży. Do tego pewne radio z Turunia dorzuci swoje do robienia papki z mózgu i wyniki wychodzą takie a nie inne. Jak zwykle chodzi o pieniądze, a dokładnie o to, żeby Kościół Katolicki nie został opodatkowany.
Jawnym przegięciem pały było zbieranie potrzebnych 100 tys. podpisów na kandydata na prezydenta. Partia o kabaretowej nazwie “Prawo i Sprawiedliwość”, która ani z jednym ani z drugim nie ma nic kompletnie wspólnego, postanowiła ustawić stoliki z podpisami pod kościołami, a nawet chodzić i zbierać te podpisy w trakcie mszy. Można o tym poczytać we wszystkich serwisach informacyjnych w sieci, np. w polsko-języcznych mediach, wrogu narodu katolickiego – Gazecie Wyborczej.
Inny syf
O innych sprawach takich jak gwałcenie młodych chłopców przez księży, przekręty na nieruchomoścach, wyłudzanie pieniędzy, jazda po pijaku czy bicie dzieci nawet nie chce mi się rozpisywać. Do tego jeszcze Watykan tuszujący wszystko co tylko może i wmawiający w żywe oczy, że wszystko jest pięknie i kolorowo. Najbardziej mnie rozbraja, że księża są ciężko zdziwieni, że jest coraz mniej powołań, a sami ludzie coraz częściej się od nich odwracają. Zacznijcie od uczciwego “Mea Culpa”, a dopiero wtedy będzieci mogli radzić innym, co jak mają postępować.
Aktualizacja z 10 maja 2010
Otwieram dzisiaj Gazetę i taki widzę o to kwiatek: “Chcą Jezusa Królem Polski. Przez Kraków przeszła demonstracja”. To już nawet nie jest zaścianek tylko średniowiecze! A może by tak spytać samego Jezusa, czy chciałby zostać królem Polski? Hej, kato-ludki! Zdajecie sobie chyba sprawę, że żyjecie w kraju świeckim z demokratycznie wybieranym prezydentem i parlamentem, prawda? I na koniec fajny cytat obrazujący cały ten idiotyz i zacofanie:
Zdaniem wyznawców idei Jezusa króla Polski, gdyby przed wojną przyznano mu oficjalnie ten tytuł, Polska nie ucierpiałaby w wojnie. – Niestety krajem rządzili masoni i nie zgodzili się na koronację. Dlatego wybuchła wojna – tłumaczą.
Przeturlałem się po podłodze jak to przeczytałem. Może byście tak ruszyli dupy do biblioteki jeden z drugim i poczytali trochę historii zamiast pierniczyć jakieś bzdury i robić z Polski ciemnogród. No ale czytać to jedno, a zrozumieć to drugie. Swoją drogą ciekawe ilu z tych wzorowych wiernych schlało się jak prosiaki z okazji tej demonstracji. Nigdzie tak nie śmierdzi wódą jak co roku w kościele na pasterce.

















Ostatnie Komentarze