Dzisiaj zacznę serię wpisów o bzdurach i idiotyzmach w Polsce, będę to w miarę regularnie uzupełniał i rozszerzał. Wyjaśnię na samym początku, że nie wyprowadziłem się dla kasy. Pracowałem w Polsce w dużej prestiżowej firmie za odpowiednie wynagrodzenie. Nie miałem co na pieniądze narzekać. Wyjechałem z kraju z całego mnóstwa niby małych i błachych powodów, które jednak mi przeszkadzały. Czytam regularnie wiadomości, które tylko upewniają mnie w postanowieniu zostania na emigracji.
Napewno mi się oberwie też za sam tytuł. Zaraz usłyszę od zakompleksionych ludzików “to nie wracaj, nikt cię tu nie chce”, a jak tylko zaczne uogólniać słowamie większość lub niektórzy, to i tak nie zostanie to zauważone i zaraz poleci komentarz “nie wszyscy” albo “u nas tak nie ma”. Może zbyt się wszystkiego czepiam, a może widzę nieco więcej niż inni otaczającego mnie gówna. Jak powiedził kiedyś mój kolega “Opinia jest jak dziura w dupie – każdy ma swoją”. No ale do rzeczy.
Zieleń i Rekreacja
Otwieram dzisiaj Gazetę Wyborczą i czytam “Drzewa jak z horroru. Obcięli, bo ptaki im hałasowały”. Jakiś urzędas kazał wyciąć całe korony jedynych drzew na osiedlu, bo kilku mieszkańcom przeszkadzały ptaki! Ludzie! Naprawdę? Ręce opadają. Naprawdę chcecie żyć w betonowych dżunglach otoczonych jedynie asfaltem i smrodem spalin? A gdzie zieleń i zapach drzew? Gdzie świerze powietrze, które jest jedynie dzięki drzewom? Kompletny debilizm.
Wychowałem się na osiedlu, gdzie było boisko. Nie jakieś wypasione boisko, tylko zwykłe klepisko z dwoma bramkami. Dzisiaj tego boiska już nie ma, bo było “nieużytkiem”, co w języku urzędasów z rady osiedlowej lub miejskiej oznacza nic innego jak to, że boisko na siebie nie zarabiało. Dziś na miejscu tego boiska stoi blok. To samo dzieje się na wszystkich osiedlach i we wszystkich miastach. Na miejscu boisk i placów zabaw stawiane są mieszkania lub domy towarowe. Nic dziwnego, że dzieciaki wolą siedzieć przed Playstation, bo nie mają gdzie grać i się bawić. Nigdzie nie widziałem takiej ilości parków, placów zabaw i boisk do każdego sportu, co w Irlandii. Te miejsca rekreacji były tu od 100 lat i przez następne 100 lat nikt ich nie ruszy, bo tutaj ludzie wiedzą co znaczy rekreacja i sport.
Podobna sprawa jest z parkami. Parki służą nie tylko do oglądania trawy ze ścieżek, z tej trawy powinno się korzystać, przyjść całą rodziną, rozłożyć koc z piknikiem, pozwolić dzieciom biegać i grać w piłkę. Mieszkałem kilka lat w Szczecinie, gdzie swego czasu wszędzie na Błoniach były wbite tabliczki “Zakaz deptania trawy”, a Straż Miejska tylko czyhała na jelenia, któremu można wlepić mandat. Teraz na szczęscie się to zmieniło dzięki samym ludziom, którzy zaczęli się przeciwko takim bzdurom buntować. Owszem, utrzymanie trawników kosztuje, ale czy naprawdę wszyscy mieszkańcy muszą za to płacić kosztem niekorzystania z tej trawy?

















Ostatnie Komentarze