Znów dałem się namówić na przysługę dla kolegi, a dokładnie dla jego siostry, która zajmuje się ręcznym robieniem biżuterii. Obiecał, że nie będzie tego dużo, a ja pomyślałem, że czemu nie, może to być niezłe ćwiczenie dla nabrania wprawy w fotografii macro. Stawka za to miała wynieść jedynie 100 euro.
Trochę mi mina zrzedła jak otrzymałem od niej cały karton, w którym było około 50 sztuk biżuterii i usłyszałem “tu jest pierwsza partia, resztę dam ci później”. Nie poddałem się, zrobiłem zdjęcia, które niestety się nie podobały, bo było po raptem dwa ujęcia każdego z produktów. Poza tym tło się nie podobało. Potrzebne jej było conajmniej cztery ujęcia każdego z elementów, żeby pokazać bardziej szczegółowo jak to wygląda. To wiązało się z kupieniem lepszego obiektywu macro. Pomyślałem, że i tak planowałem kupić, więc czemu nie, może chociaż częściowo na siebie zarobi. I tak wywaliłem 500 euro zakupując nowego Canona 100mm f/2.8 Macro.
Przewróciłem cały salon do góry nogami tylko po to, żeby ustawić stół, tło i oświetlenie. Zdjęcia według mnie wyszły super, zrobiłem ich tyle ile chciała i na ciemnym matowym tle, również tak jak chciała. Po kilku dniach dostałem odpowiedź, że jest zachwycona, zdjęcia są cudowne, ale nadal jej nie odpowiada tło bo nie pasuje do jej strony internetowej. Chciałaby, żebym wykonał połowe tych produktów jeszcze raz, ale tym razem chciałaby być przy tym, żeby mogła sama wszystko ustawiać. Oczywiście rozumie, że muszę spędzić na to więcej czasu, więc jest gotowa zapłacić mi dodatkowe… 50 euro!
Podsumowując – spędziłem cały dzień tylko na robieniu fotek, z mieszkania zrobiłem pobojowisko wkurzając tym samym żonę, bo nie było jak się ruszyć, kolejne trzy dni spędziłem na obrabianiu tych fotek, które jednak i tak się do końca nie podobały. Teraz miałbym spędzić kolejne conajmniej dwa dni na poprawki, w dodatku z nadzorującą wszystko klientką. I to wszystko za okrąglutkie 150 euro! Uprzejmie podziękowałem i powiedziałem, że nie musi płacić w ogóle, bo za te pieniądze wolę spędzić czas z rodziną. Tak właśnie wyglądają przysługi dla kolegów. Mam nadzieję, że kolejny raz nie dam się nabrać.
Uprzedzając wszelkie komemtarze z Polski o tym, jak strasznie wysoko się cenię i, że każdy chciałby zarobić 150 euro w 4 dni odpowiadam, że mieszkam w Irlandii, więc i zarobki mam w euro. Przeliczcie to sobie w stosunku 1:1 i pomyślcie czy chcielibyście się pałować kilka dni z takim klientem za 150 złotych.
Update 1: Teraz mi koleś biadoli, że powinienem ją traktować jak zwykłego klienta, który nie jest zadowolony z efektu pracy. Odpisałem mu, że w takim razie nie ma problemu i jak każdego normalnego klienta skroje ją po 40 euro za godzinę, może z drobnym upustem jako polecony klient, po 35 euro za godzinę lub ewentualnie 250 za dzień. Zobaczymy co teraz odpisze.
Update 2: Siostra kolegi uprzejmie przeprosiła i obiecała zapłacić za dotychczas wykonaną pracę oraz wykorzystać zdjęcia, która zostały zrobione. Jak twierdzi, nie zdawała sobie sprawy z tego ile to zajmuje czasu i nie chciała aż tak przeginać. Czuję się usatysfakcjonowany

















Ostatnie Komentarze