To tylko nasze podejrzenia, ale przy sprawdzaniu informacji w Internecie i pytaniu się osób bardziej doświadczonych od nas wszystko się potwierdza. Ciągły płacz i jęczenie, problemy z karmieniem, jedynie półgodzinne drzemki w ciągu dnia i gryzienie absolutnie wszystkiego co wpadnie w ręce i wieczna ochota na przytulanie. Tak. Zaczęło się ząbkowanie.
Moja żona Alicja, która jest moją osobistą bohaterką, wspaniałą matką i wiele cierpliwszym rodzicem ode mnie, ma niestety mniej szczęścia ode mnie, bo musi spędzać z Amelią całe dnie. Nigdzie nie ucieknie, ani nie zrobi sobie przerwy od płaczu i zawodzenia. Jedyna chwila dla siebie, jaką może mieć, to ta kiedy uda jej się dziecko uśpić. Niestety nie na długo. Po pół godzinie nasza córka się budzi, przez chwile jest zadowolona, a później wszystko zaczyna się na nowo.
Ja przynajmniej spędzam dnie w pracy, więc tego tak bardzo nie odczuwam, ale Ali naprawdę współczuję. Rozumiem jej przemęczenie, rozgoryczenie i złość. Czasem i mi się oberwie rykoszetem przez całą sytuację. Zaciskam wtedy zęby i staram się ją uspokoić. Czasem przynosi to odwrotny skutek, więc najlepiej jak siedzę cicho. Ona uważa, że jej kompletnie nie rozumiem, ale naprawdę potrafię zrozumieć dlaczego chodzi wsciekła i cholernie zmęczona.
Wszystko jest fajnie gdy się bawimy z Amelią. Jest wtedy radosna, skupia się na zabawie, a nie na swędzących dziąsłach, ale niestety wszystko ma swoje granice. Jak byśmy się nie starali, nie możemy się z nią bawić cały czas. Też musimy czasem odpocząć lub zająć się swoimi sprawami. Czasem wystarczy jak siedzimy i oglądamy telewizje, a dziecko ma w rękach jakiś gryzak. Niestety co jakiś czas wypada jej to z łapek i któreś z nas musi się po to schylić. Nie to, żebyśmy byli leniwi, ale po dziesiątym razie w ciągu pięciu minut może to być nieco irytujące.
Najgorsze pewnie dopiero przed nami, ale już się zaczęły niespokojne noce. Amelia musi mieć ciągle smoczek w buzi przez te swędzące dziąsła. Jak tylko jej wypada, to od razu się budzi. Jeśli dostanie smoczek od razu z powrotem do buzi to śpi dalej, ale jeśli nie to się budzi i zaczyna jęczeć. Przez to musi spać z nami, bo nie wyobrażam sobie, żebyśmy co chwile wstawali do jej łóżeczka tylko po to, żeby jej wsadzić smoka w zęby. Całe noce na czuwaniu, brak głębokiego snu odbija się szczególnie na Ali. Nic dziwnego, że chodzi zła jak osa i czasem nie ma nawet ochoty na rozmowę.
Do tego jeszcze dochodzi nocne karmienie, kiedy trzeba wstać, przyszykować butle i nakarmić dziecko. Niestety podczas ząbkowania to jedyny moment, kiedy dziecko jest tak zaspane, że chwilowo zapomina o bólu i swędzeniu i pochłania całą butelkę mleka bez marudzenia. W ciągu dnia przy jedzeniu cuduje, wygina się, szarpie i płacze. Nie da się nakarmić. Trzeba to robić na raty po ćwierć butelki.
Jeśli ktoś Wam będzie mówił, że ząbkowanie dziecka to pikuś, to są trzy opcje: nie ma dzieci, kłamie lub jest beznadziejnym, kompletnie nie pomagającym swojej żonie mężem, tak zwanym ojcem dochodzącym. Każdy, kto choć trochę chciał ulżyć swojej partnerce w nieprzespanych nocach, wie co to znaczy i nie będzie ściemniał, że jest kolorowo.
Wszystkim nowym rodzicom życzę powodzenia!

















Ostatnie Komentarze