Zaczynam myśleć, że nasze kochane dziecko może mieć hopla na punkcie samochodów i silników. Szczególnie tych mocnych i głośnych. Podczas zwykłego oglądania telewizji może wierzgać nogami, gaworzyć, wiercić się i bawić swoim stosem zabawek, lecz gdy np. testują nowy samochód w “Top Gear” lub tata po raz setny ogląda “Casino Royal”, zapada martwa cisza.
I nie może to być jakiś tam zwykły samochód. To musi być coś ryczącego jak Ferrari, Zonda, Porsche Carrera, Bugatti Veyron lub Aston Martin DB9. Wszystko poniżej 300 koni mechanicznych jest nudne i mało wciągające. Wyjątkiem jest nasz Passacik, który ma jedynie 115KM, ale za to Amelka jest w nim pasażerem. Już kilka razy była sytuacja, że póki jedziemy i wyje silnik to wszystko jest OK, ale nie daj Boże utkniemy w korku i zaczyna się problem. Amelia zaczyna kręcić się, wiercić i marudzić, co po jakimś czasie przeradza się w krzyk i płacz, a ja za kierownicą tylko myślę w duchu “Ruszać! Ruszaaaaaaaaaać!!!”. Na szczęście zdarza to się bardzo rzadko.
Ktoś może powiedzieć, że to zasługa monotonnego dźwięku silnika i dzieci podobnie reagują na odkurzacz. Owszem, różnica jednak taka, że przy odkurzaczu dziecko zasypia. Nasze też, podobnie jak przy suszarce do włosów. Jednak gdy jedzie lub ogląda samochody w telewizji to ma szeroko otwarte oczy i buzię z zainteresowania i lepiej jej wtedy nie przeszkadzać.

















Ostatnie Komentarze