Nie będę chyba pierwszym, który zauważył, że edukacja z inteligencją nie raz nie idą w parze. A już napewno nie ze zwykłym życiowym doświadczeniem. Znam osobiście kilka przypadków ludzi niesamowicie wykształconych, lecz gdy przychodzi do zwykłego załatwienia jakiejkolwiek sprawy w mieście czy urzędzie, to rozkładają się na łopatki. Niestety wiedza książkowa, teoretyczna nie zawsze idzie z wiedzą praktyczną. Pewnie właśnie dlatego moi najgorsi, najbardziej upierdliwi, kompletnie niesłuchający dobrych rad i często bardzo nieuprzejmi klienci to głównie doktorzy, profesorowie, dziekani itp. Oto pięć ciągle powtarzających się sytuacji.
Sytuacja 1:
Pierwszą i najważniejszą rzeczą, której absolutnie nie da się im przetłumaczyć to to, że strona internetowa to nie billboard na ulicy, nie musi się rzucać w oczy, że jak ktoś wchodzi na ich stronę to z góry wie, czego szuka i nie musi to być jaskrawo fioletowo-zielone.
Sytuacja 2:
Powyższe łączy się z drugą istotną rzeczą, mianowicie traktowanie swoich potencjalnych odbiorców / czytelników jak kompletnych debili. W jaki sposób to się objawia? W wielkich czerwonych, bijących po oczach literach! Bo przecież nie wystarczy coś wyboldować, bo napewno czytelnik tego nie zauważy, albo nie daj boże nie zrozumie, że to jest niezmiernie ważne.
Sytuacja 3:
Z drugiej jednak strony trafi się (tak jak mi 3 lata temu) fizyk, który traktuje wszystkich z wiedzą równą sobie. Pochlebia to nam, zwykłym szarym ludzikom, jednak nie oszukujmy się, nie mamy takiej wiedzy. Ów pan fizyk, żeby wytłumaczyć o co mu chodziło w projekcie strony, wywalił mi wszystko za pomocą rozbudowanego schematu i… wzorów!
Sytuacja 4:
Innym, chyba najbardziej frustrującym faktem jest to, że ta grupa ma umowy kompletnie za nic. Raz dany podpis pod akceptacją projektu nic dla nich nie znaczy lub po prostu nie myślą co robią. Przykładem jest jeden z moich ostatnich klientów, który zaakceptował projekt, strona została pocięta, kontent wsadzony, a on teraz mi wysyła poprawki graficzne, a gdy mu mówię, że za późno to on się denerwuje i ciężko dziwi, że chcę więcej pieniędzy za powtórne cięcie strony i umieszczenie treści.
Sytuacja 5:
Oczywiście doktorzy i profesorowie nigdy nie mają czasu, a wszelkie moje telefony z pytaniami dotyczącymi projektu są zwykłym zawracaniem dupy! Przecież wszystko powinienem wiedzieć sam, a im przedstawić już gotowe rozwiązanie.
Dlatego proszę szanownego grona ludzi wyśmienicie wykształconych. Zniżcie się co jakiś czas do naszego poziomu, spróbujcie zrozumienia, bo nie czytamy w myślach. Spróbujcie też dla odmiany posłuchać tych, którzy w pewnych dziedzinach mają doświadczenie. Wy również nie jesteście wszystko wiedzący.

















Ostatnie Komentarze