Żeby nie było, że Maki są jakieś magiczne, to dzisiaj podczas automatycznej aktualizacji, system mi się wyrypał aż miło. Oczywiście ja jako prawdziwy hard-core’owiec nie uruchomiłem do tej pory systemu backapu Time Machine. No bo po co? No teraz już wiem po co. Skończyło się na formatowaniu dysku i stawianiu systemu od nowa. Na szczęście trwa to dużo krócej niż stawianie Windows’a i nie zadaje po drodze miliona kretyńskich pytać. Jedynie która z odnalezionych sieci bezprzewodowych jest moja i hasło. Niestety pozostałe aplikacje już muszę instalować normalnie, więc tak czy siak jutro cały dzień mam z głowy. No może pół dnia…
Kaboooooom!
2.13.08
Życie
















Ostatnie Komentarze