Takie określenie usłyszałem ostatnio od kolesia w pracy. Zgadnijcie jakiego typu fryzurę Irladczycy tak określają? Krótko mówiąc opitolony łeb prawie na zero lub na jedną długość maszynką. Oczywiście w domu. Nasi rodacy naprawdę potrafią skrajnie oszczędzać absolutnie na wszystkim. Zwykłe strzyżenie kosztuje 6 (słownie sześć) euro!!! Zarabiając średnio 1500 euro miesięcznie żałują tych sześciu euro raz w miesiącu na fryzjera. Powiedzcie, jak bardzo to jest żałosne. No ale to jest zawsze sześciopak piwa w Lidlu.











