Dzisiaj tłumaczyłem pani project manager, a raczej próbowałem tłumaczyć, dlaczego komercyjne zdjęcie jakiejś pani z dzieckiem jest profesjonalne i ładne, a drugie z jakąś cizią w pracy jest do dupy. Nic nie zakumała. Kompletnie nie widzi różnicy.
Chodzi o projekt kliniki chirurgicznej z położnictwem. Na zdjęciu jakaś pani sobie siedzi przy mikroskopie. Pokazuję jej palcem, że zdjęcie jest pierdolnięte flaszem prosto w ryj, nie ma nawet pudru, o innym mejkapie nie wspominając, więc cała gęba świeci się niczym księżyc, ma gównianą cerę, jest spocona, nawet nie zakorektorowali jej syfów. A ta do mnie z tekstem, że ona nie widzi tam złej skóry, według niej ma zdrową skórę, a że nie ma mejkapu, to dlatego, że przecież ona w pracy jest to nie może mieć. To mowię jej, że spoko, jak chce realistyczne zdjęcia, to wkleję jakieś z operacji, z flakami na wierzchu i krwią dookoła, pasuje? To się tylko uśmiechnęła, bo myslała, że żartuję.
I później taki ktoś mi decyduję, który design jest dobry, a który nie. Równie dobrze niewidomego mogliby posadzić na tym stanowisku.
















Ostatnie Komentarze