Artyści od logosów
Design, Praca September 11th, 2007Dzisiaj miałem wreszcie przyjemność zaprojektowania stronki dla klienta z ładnym logiem w normalnych kolorach. Przy okazji poruszyłem z Lechem temat projektowania logosów. Nawet nie zlicze ile razy dostałem straszną kupę nie nadającą się kompletnie do niczego. Postanowiłem podzielić te kupy na 3 kategorie.
1. Sam to zaprojektowałem
Kilka jak nie kilkadziesiąt razy przylazł do mnie klient pokazując z nieukrywaną dumą swoje “dzieło”. Sam to zaprojektował i zapewne spędził nad tym ładnych kilka godzin dobierając zarówno czcionkę, formę, jakiś symbol, no i oczywiście kolor! A tak na serio to zazwyczaj jest to pierdolnięty (inaczej nie mogę tego ująć) w MS Word napis czcionkką Times New Roman, czarnym kolorem lub żarówiasto niebieskim czy też krwisto czerwonym. Oczywiście standardowym tłumaczeniem tego jest “bo ma się rzucać w oczy”. Otóż nie! Nie ma! To jest logo, a nie cholerny billboard na ulicy!
2. Córka mi to zaprojektowała
Kolejny przykład radosnej twórczości rodzinnej. Sam napis to przecież może być za mało na logo, więc tatuś posiadający dobrze prosperującą firmą, ale żydzący wybitnie kilku złotych na logo, postanawia poprosić o pomoc córkę/syna/żonę (niepotrzebne skreślić). Córka np. miała w szkole informatykę, więc wie jak obsłużyć komputer i smaruje to w Paintcie. Widziałem też techniki skanowania rysunków zrobionych kredkami lub całych malowideł zrobionych farbkami. Ale to już następna kategoria.
3. Wybitny artysta plastyk mi to zaprojektował
Nie daj Boże jakiś znany “artysta plastyk” im to zaprojektuje, jakiś koleś co bohomazy odpierdala na strychu i w życiu nie zajmował się grafiką komercyjną, że o zasadach projektowania logosów już nie wspomnę. Zasad ogólnie ta sama co w przypadku dzieci i żon: farbki, kawał papieru i jazda! Chciałbym później być przy rozmowie takiego typa z drukarnią, gdy zamawia wizytówki albo tabliczkę na drzwi.
Po takich akcjach trzeba później tłumaczyć jak debilom dlaczego to się do niczego nie nadaje. No może nie do niczego, ale napewno nie nadaje się to na strony internetowe. Tu również może być kilka kategorii. Wymienię tylko 2 najbardziej wpieniające.
1. Logo pionowe
Złe bo albo trzeba zrobić cholernie wysoki nagłówek przez co powstaje na górze zazwyczaj wielka dziura, albo logo trzeba umieścić gdzieś z boku, żeby było w miarę chociaż czytelne. Z kwadratowymi logosami jest podobnie, ale już w mniejszym stopniu.
2. Logo pieczątka
Chyba najgorszy typ. Ogromny okrągły znaczek, a naokoło niego nazwa firmy. Najlepiej drobnym druczkiem, żeby zmieściło się wszystko łącznie z nazwiskami wspólników i adresem. Po wsadzeniu tego na stronkę następuje ciężkie zdziwienie, że ów napis jest nieczytelny. Zaczyna się marudzenie o powiększenie loga, w efekcie cały design strony jest zjebany bo cholerne logo zajmuje 30% powierzchni.
Jeśli macie więcej problemów z takimi przypadkami, to je opiszcie w komentarzach.
Następnym razem, proszę Was, drodzy klienci, poświęćcie te kilkaset złotych i zamówcie logo u profesjonalisty. Ale nie takiego po plastyku, czy artysty, tylko takiego co zajmuje się tym na codzień i ma o tym pojęcie. Oszczędzicie tym sobie i nam projektantom sporo nerwów.






September 11th, 2007 at 17:53
Ja ogólnie grafiką sie nie zajmuje, tylko coś tam czasami prostego potrafię zrobić.
Tata wiedząc o tym chciał żebym zrobił mu stronę, zaprojektował logo (napis NIKADO czcionka znaleziona w sieci) i kazał mi zrobić stronę z tym logiem, modyfikacje kształtu odpadały. A dziwne logo + mój totalny brak zdolności graficznych = gówniana strona. W końcu jakoś udało mi sie wsadzić na stronę te logo żeby jakoś wyglądało http://www.nikado.pl. Myślę, że jak na moje zdolności jeśli chodzi o grafikę nie jest źle, prosta, przejrzysta strona bez wielu zbędnych bajerów :).
September 11th, 2007 at 18:09
Eh…dokładnie. Najgorsze jest zintegrowanie loga-kupy z jakaś wypasioną (bo zwykle tak chcą) stroną :/
Fajny blog. Pozdrawiam.
Trafne spostrzeżenie nt. log
September 11th, 2007 at 21:41
O tak, aktualnie mam zlecenie na stronę firmy z logo zaprojektowanym w paincie, dostarczone w najbardziej elastycznym formacie BMP. 5 różnych czcionek w jednym wyrazie, jakieś fi bździ wokoło, ramki, kwadraciki, linijeczki. Każdy design, każdy styl wygląda przy tym kiczowato, jak projekt 11-letniego kulwebmastera. Nie polecam nikomu.
September 11th, 2007 at 22:57
To ja poproszę link do Twojego fajnego logo. Chyba nie miałem przyjemności nigdy oglądać nic Twojego, bo zawsze trafiał się klient-artysta
Odnośnie ceny loga, to profesjonaliści czytając to mogą się lekko uśmiechnąć pod nosem. Dla nich taka cena to nawet nie poziom gimnazjum ;]
September 11th, 2007 at 23:56
Najgorsi sa ci co sami robili to w MS Paint lub Word. Nie ma jak wyltumaczyc takiemu debilowi, ze to sie nawet na nadruk na papier toaletowy nadaje. Bo przeciez jak wlascicie/dyrektor ze mogl zaprojektowac crapa? Przeciez zajebistosc jest wpisana w jego CV!
September 12th, 2007 at 16:34
Najgorsze co kiedykolwiek widziałem to apisy w word art-cie, to nie tylko nie nadaje się na loga, to się do niczego nie nadaje.
September 14th, 2007 at 19:40
Alleluja. Dokladnie takie same sytuacje mam na codzien. Najgorzej jest gdy sam projektuje logo a klient zaczyna w nim grzebac. Po dwoch tygodniach poprawek, gdy juz z logo zostaje kupa, dochodzi do wniosku ze moja wersja jednak byla najlepsza i na niej konczymy. Czesto jednak z fajnego projektu klient robi kaszane i odchodzi zadowolony ze postawil na swoim.