Jest sobie w Irlandii sieć sklepów RTV o nazwie Harvey-Norman. Z Australii o ile dobrze pamiętam. Reklamują się jako najlepszy tego typu sklep w kraju, z najlepszym wyborem elektroniki i sprzętu AGD oraz takimi wyprzedażami, że nikt się nie oprze. Całość wygląda jednak nieco inaczej. Jeśli chodzi o elektronike to wybór jest, ale tylko i wyłącznie telewizorów! Potwierdza to tylko to, o czym pisałem w jednym z poprzednich postów, że dla przeciętnego Irlandczyka w domu są tylko dwie najważniejsze rzeczy – łóżko i telewizor.
Chciałem sobie kupić słuchawki. Nie jakieś tam byle jakie słuchawki czy pierdziaweczki do odtwarzacza mp3, tylko porządne słuchawki. Wchodzę do tego jakże zajebistego sklepu i z trudem dojrzał mały skrawe ściany zapełniony różnymi typami słuchawek, z czego dużych, takich z pałąkiem na łeb i muszlami zakrywającymi całe uszy były…. 2 pary! Słownie dwie! Zapytałem pana sprzedawcy, czy to wszystko co mają, on odpowiedział, że tak, po czym spytał czego potrzebuję. Po co?! Niech mi ktoś odpowie po co on się o to pytał skoro i tak nie mają!! Jaki sens? Poszedłby do innego sklepu i mi kupił? Powiedziałem, że czegoś bardziej profesjonalnego. I zgadnijscie co facet zrobił. Odesłał mnie do Argosa!! Sprzedawca w sklepie, który reklamuje się jako najlepszy w branży ma cały chuj do wyboru, a sprzedawca odsyła mnie do innego sklepu! Profesjonalizm pełną gębą.
W katalogu Argosa z kolei opisy słuchawek to już całkowity szczyt profesjonalizmu. Przy ani jednych słuchawkach nie znajdziecie zakresu częstotliwości. No bo i po co? Przeciętny Irol nie ma bladego pojęcia co to w ogóle jest! Opis zazwyczaj wygląda tak: “Są to ładne lekkie i niedrogie słuchawki pasujące każdemu. Mają 7 metrów kabla”. Na chuj mi ta informacja?! Gówno mnie obchodzi ile mają kabla jeśli nie wiem jak grają!!
Z ciekawości spojrzałem też w Harvey-Norman na aparaty. Nie dość, że Canona 400D nie mieli w sprzedaży, to w dodatku za model 350D śpiewali sobie 899 euro! 400D w dowolnym kraju Europy można dostać bez większych problemów za 600 euro. Mało mi pan nie wydrapał oczu jak powiedziałem, że za te pieniądze, to mogę sobie zrobić wycieczkę do Berlina, spędzić noc w hotelu, kupić aparat i wrócić. Tłumaczył mi się kosztem sprowadzenia towaru do Irlandii, że niby drogo, bo to wyspa. Odpowiedziałem panu, że UK to też wyspa, a jednak mają 30% taniej! Nie wiedział co powiedzieć. Motał się jak dziki.
Moje zakupy RTV w Irlandii ograniczyły się niestety do eBay i sprowadzania wszystkiego z innych krajów, co wychodzi i lepiej i napewno dużo taniej. Wszystkim mieszkającym w Irlandii polecam tą formę zakupów.
















Ostatnie Komentarze