Gnoje nas przetrzepali na lotnisku. Żadnej inny celnik się nigdy nie przypieprzy, a polski zawsze. Czy oni mają jakieś kompleksy? Matki ich nie kochały? Przełożony ich dymał w dupę na szkoleniu, czy jak? Aparat miałem w plecaku, ktory na RTG widac od razu, ale kutasik musiał oczywiście mi rozbebszyć plecak żeby sprawdzić, bo pewnie bombę przewożę! Kretyn. Wywalił mi wszystko z plecaka, usłyszałem zasrane “dziękuję”, ale pakować na nowo musiałem już sam.
Ala miala jeszcze gorzej. Nowy przepis jest w europie od kilku miesięcy, że wszystkie kosmetyki trzeba trzymać na wierzchu w foliowej torebce, ale Warszawka zasrana najwyraźniej tych niusów nie słyszała. Ala zrobiła jak trzeba, ale babka celniczka, zasrana wredna rura, kazała jej wywalić NIE wszystko, tylko jeden jedyny krem, akurat ten najdroższy. W Gdansku nie mielismy nigdy problemów. Może warszawscy celnicy mają inne przepisy niż reszta świata? Niech mi ręka uschnie jeśli faktycznie ten krem poszedł do śmieci, a nie do jej prywatnej torebki. Doskonale wiedziała, co kazała wyrzucić. Tym bardziej, że Ala miała tez tego kremu też 2 małe próbeczki z tą samą etykietą i nazwą, ale tych próbek to już nie kazała wyrzucić. Nie! Kazala wyjebac akurat tą jedną właśnie większą nową buteleczke czy tubkę. A żebyś tak syfów dostała na całym swoim obleśnym ryju szmato!
Siedziała też inna kwoka rozkraczona jak facet. Babka przed nami położyła na taśmie plecak, a ta do niej chamsko z ryjem “NA PŁASKO!!”. Babka “słucham?”. “NA PŁASKO TEN PLECAK!”. Ani “proszę”, ani “w dupę pocałuj”. Pieprzone buraki. To jest przeciez wizytowka Polski do cholery!!!
Bez kitu, przyjechaliśmy i od razu poczuliśmy stres. Wszędzie chamy w mundurach, uzbrojeni po zęby, zero kultury i obserwuję cię zanim zdążysz pierdnąć. Każdy kto lata po świecie powie, że tak wyglada to tylko w krajach komunistycznych typu Rosja lub Kuba. Wszędzie indziej na lotnisku są po prostu kolesie w koszulach, marynarkach i krawatach. BEZ karabinu pod pachą! Siedzący ładnie za kontuarem, wyprostowani i schludni. A nie siedzący ropierdoleni na krześle na środku przejścia, w niedopiętym mundurze, z kałachem i mierzący wzrokiem od wejścia. Mają dziką satysfakcję z tego, że się przyjczepią. Zawsze! Teraz też widać było chamski uśmiech na ich kryminalnych ryjach. I do mnie jeszcze koleś za bramką “Paszport!”. Ja do niego “Co paszport?!”. Zaskoczył i dopiero powiedział “Proszę pokazać paszport”.
Okęcie Etiuda to taki kurnik, że szkoda słów. Syf, syf i jeszcze raz SYF! Międzynarodowe lotnisko! I to w stolicy! A bagaż nie jedzie taśmą do prześwietlenia jak na innych lotniskach (np. Gdańsk) tylko pani go waży, a zatargac musisz sam!!! I zajebista kolejka z wielkimi torbami i walizami, bo wejście do bramek jedno, a bramki aż dwie!!! Nigdy więcej Okęcia! Teraz już wiem, czemu Irlandczycy latają do Krakowa, a nie do warszawki (specjalnie z małej litery). Też będę mówił wszystkim, że wszędzie tylko nie do wawy.
Okęciu gratuluję infrastruktury i fachowca od logistyki, parkingów i przede wszystkim DROGOWSKAZÓW!!! Ni chuja nie idzie trafić na lotnisko! A służbom celnym gratuluję inteligentnych i kulturalnych pracowników. Jestem pewien, że wszystko to wynieśli z bogatego szkolenia.
















Ostatnie Komentarze