Wreszcie po jakimś czasie udało mi się zaoszczędzić parę groszy. Sprawdziwszy stan konta z nieukrywanym zadowoleniem stwierdziłem “Kurde! Mogę sobie wreszcie pozwolic na iPoda“. W sobotę poszedłem do jednego z dystrybutorów Apple’a w Dublinie i z dumą powiedziałem “Chciałbym kupić iPoda. Czarnego!”. Co prawda chciałem wersje 80GB, ale różnica w cenie była zbyt duża i ostatecznie zostałem przy 30GB. Póki co na ten rok powinien wystarczyć. “Stary” odtwarzacz przypadł Ali w spadku.
Różnica między mną a Irolami polega na tym, że oni traktują iPoda jako modny gadżet lub po prostu zwykły odtwarzacz mp3. Szczerze mówiąc gówno wiedzą co można z nim zrobić. A ja codziennie korzystając z chwili wolnego czasu orzgryzam coraz to nowe funkcje (tym bardziej, że instrukcja jest naprawdę uboga).

Wszystkim się zarządza przez iTunes. I tak doszedłem na samym początku, że można wszystko sortować jak się chce: wykonawcami, albumami, tytułami piosenek itd. Do tego można zaznaczyć, które albumy to składanki, których utworów ma nie brać pod uwagę przy mieszaniu kawałków (random lub shuffle), które płyty są bez przerw między utworami (gapless) itp. Do tego jeszcze pokazuje okładkę płyty jeśli jest taka zapisana w ID3. Co jakiś czas tylko słyszę od kolesi z pracy “Jak to zrobiłeś? Gdzie to się zaznacza?”. Matoły hehehe. A ja jak zwykle jestem dumny i zarozumiały.
iPod odtwarza również video, a dzięki wysokiej rozdzilczości ekranu powinien do samolotu w drodze do Polski wystarczyć. Tylko słuchwaki jak za te pieniądze mogłyby być naprawdę lepsze. No to tyle chwalenia się. Narka!











