Jakiś czas temu zatrudnili tutaj nową panią Project Manager. Jak tylko ją zobaczyłem to pierwsza moja myśl była “będzie się sadzić”. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Wszystko co zlecała było na wczoraj, natychmiast i strasznie ważne, a nawet najważniejsze. Normalnie kwestia życia i śmierci! Nie muszę chyba opisywać jak wkurzające może być przeskakiwanie 10 razy dziennie z projektu na projekt i z jednej sprawy na drugą. A ta właśnie wyglądało jej zarządzanie, dopóki w koncu nie warknąłem, że przez to już nie wiem o czym ona do mnie gada!
Jest u nas w firmie taki system zarządzania czasem pracy. Do zadań naszej managerki należy dbanie o to, żebyśmy mieli co robić i ładnie nam to wszystko zaplanować. Przegięciem pały z jej strony było to jak przyłaziłem kilka razy do niej mówiąc, że nie mam nic do roboty i, żeby mi coś dała. Spławiła mnie mówiąc, że teraz nie ma czasu. Wkurzyłem się, więc wpisałem do tego naszego systemu “Nie miałem nic do roboty, czekałem na odpowiedź klienta”. 15 minut przed wyjściem do domu (i to w piątek) ona do mnie przyłazi, że chce żebym teraz już natychmiast zrobił coś dla klienta, a skoro przez 4 godziny nie miałem co robić, to mogę zostać pół godziny dłużej. Powiedziałem, że chyba sobie robi jaja i poszedłem do domu. Teraz już mnie nie olewa, a napewno wierzy w to co mówię! Ogólnie mam niezłą satysfachę…
















Ostatnie Komentarze