Po ponad miesiącu wreszcie Ala wróciła z Polski. Przylot niestety znowu był bardzo późno więc, żeby ją odebrać miałem dwie opcje: pierwsza to zapłacić za taksówkę z lotniska około 32 euro, druga to wynająć samochód za podobną cenę ale za dobę! Odpowiedź była oczywista. W wypożyczalni dali mi Peugeota 206 mimo, że miała być Toyota Yaris. Nie marudziłem, może nawet wyszlo lepiej.
Najpierw jazda próbna z kolesiem z wypożyczalni, oczywiście problem z wyczuciem sprzęgła i gazu, więc kilka zająców. Później już było trochę lepiej. Nie zahaczyłem niczego lusterkiem ani nie zaliczałem krawężników. To, że jeździ się lewą stroną to jeszcze luz, ale kto do cholery wymyslił skrzynię biegów z lewej strony??!!
Z każdą minutą jeżdżenia było coraz lepiej. Zrobiłem jeszcze rundke do centrum handlowego i z powrotem, a później już na lotnisko. Wybrałem drogę przez autostradę bo bezpieczniej niż rypać się pierwszy raz przez centrum miasta. Na lotnisko dojechałem w 40 minut. Autobus dla porównania jedzie około 1,5 godziny. Przez to, że dostałem się tam tak szybko, to przez dwie godziny umierałem z nudów.
Po obejrzeniu jakiegoś filmu na lotnisku, wypiciu piwka, a później kawy wreszcie się doczekałem! Samolot z Gdańska wylądował, teraz już tylko czekałem przed wejściem. Po około pół godziny wyszła Ala. Żeby było śmieszniej kompletnie jej nie zauważyłem dopóki nie stanęła przed moją twarzą mówiąc “Ślepaku!!”. Nabija się ze mnie do tej pory. Zapakowaliśmy się do auta i wyruszyliśmy w drogę powrotną znów przez autostradę. Korzystając z tego, że samochód został wynajęty na cały weekend, na drugi dzień wybraliśmy się w góry Wicklow. Ale to już opiszę innym razem…
















Ostatnie Komentarze