Tydzień temu byłem ze znajomymi w miasteczku Dun Loaghaire, gdzie odbywał się Festival of World Cultures czyli Festiwal Kultur Świata. Miejsce to znajduje się nad samym morzem z ładnym portem i widokiem na półwysep Howth, o którym pisałem wcześniej. W tym roku były ekipy z Brazylii, Peru, Ekwadoru, Korei Południowej, Tajlandii i Rumunii. Chociaż ci ostatni nie prezentowali niczego poza sprzedażą wełny na ulicach. Oczywiście nie zabrakło też wielkiej tradycji rumuńskiej, czyli żebrania na ulicach z dzieckiem na ręku. No bo przecież taka okazja często się nie zdaża.
Po godzinnej jeździe autobusem dotarłem na miejsce. Od razu po wyjściu słychać było dźwięki bębnów. Sto metrów dalej siedziała grupa około 20 osób grająca na wszelkiego rodzaju instumentach perkusyjnych. Jak się okazało każdy mógł się do nich przysiąść i sobie pobębnić.

Dalej zobaczyłem niewielki park, w którym była ustawiona mała scena. W tym czasie występowały na niej tancerki z Tajlandii. Porobiłem im kilka fotek, które możecie sobie obejrzeć w galerii. Obok sceny była grupa Indian, ale niestety nie wiem czy z Peru czy Ekwadoru. Jak tylko zobaczyli, że ktoś do nich mierzy z aparatu, natychmiast przyjmowali jakieś pozycje lub po prostu uśmiechali się prosto do obiektywu.

Następnie poszedłem w stronę sceny głównej, która mieściła się na końcu deptaku przy samym morzu. Po drodze minąłem trzy targowiska, gdzie można było kupić rzeczy z całego świata. Kilka lub nawet kilkanaście narodów sprzedawało tam swoje wyroby. Nie zabrakło też polskiego stoiska, które niestety nas zawiodło. Jak każdy prezentował to z czego ich kraj może być dumny, tak jak np. Francuzi z serów, tak polskie stoisko nie pokazało zupełnie nic ciekawego. Mieli tylko jakieś naprawde tandetne metalowe spiralki do wieszania na firankach lub po żyrandolem i jakieś badziewne szklane malowane kule. A gdzie podziały się wędliny, bigos, kiszone ogórki? Mogli chociaż koronki pokazać. No lipa na maksa. Dalej na deptaku spotkaliśmy mimo-akrobato-iluzjoniste. Wyglądał i zachowywał się jak mim, do tego fikał na różnych piłeczkach i deseczkach, jak również wyciągał kwiatki z kapelusza. W sumie zabawny koleś i ciągle szeroko uśmiechnięty, jak widać na zdjęciu wyżej.

Dalej spokaliśmy kolejną ekipę bębaniarzy, ale ci bez kitu byli już konkretni. Grali niesamowicie, rozruszali całą publikę. Ludzie dookoła nie tylko stali i się przyglądali, ale wiele z nich zaczęło tańczyć. Fajna samba na samych bębenkach. Żałuję, że nie nakręciłem z nimi jakiegoś krótkiego filmiku. Później minęliśmy stragany z jedzeniem, a że akurat była pora obiadu, to mieliśmy okazję spróbować czegoś innego. Dla mnie niestety skończyło się to lekkim zatruciem, ale w sumie było warto. Dalej była już tylko główna scena, na której niestety nie działo się nic ciekawego, więc poszliśmy w drugą stronę.
W tym czasie na małej scenie przy porcie zaczęła się szkoła salsy. Prowadziło ją czworo osób pokazując kroki na scenie, a pod sceną około stu osób tańczyło razem z nimi. Niesamowity widok jak wszyscy wykonują to samo. Później był pokaz flamenco. Koleżanka mnie uświadomiła, że flamenco to rodzaj muzyki natomiast sam taniec nazywa się jeszcze inaczej, ale nie pamiętam jak. Po nich na scenie wystąpiła ekipa z Brazylii pokazując oczywiście stroje (a raczej jeden strój) i muzykę z karnawału w Rio de Janeiro. Piękna brazylijka wyginała się na scenie ubrana tylko w lśniące od cekinów bikini i masę jakichś piór, które były przymocowane na plecach oczywiście do… piłki nożnej! To też znajdziecie w galerii.

Na koniec poszliśmy do pobliskiego klubu, gdzie według informatora miał się odbywać koncert jazzowy. Ku naszemu miłemu zaskoczeniu była tam naprawdę świetna impreza. Od house, przez hip-hop po drum’n'bass, ale wszystko podszyte dźwiękami różnych narodów. W końcu taki festiwal. Zaczęłó się delikatnie od salsy, by poźniej uderzyć z sambą w wersji drum’n'bass. Dalej szły mieszanki r’n'b z elementami bałkańskimi. Bez kitu hulana jak się patrzy. Niestety ostatni autobus mieliśmy przed 23:00, więc za długo się nie pobawiliśmy, ale i tak było super. W następnym roku też postaram się tam być.
















Ostatnie Komentarze