Przedwczoraj wybrałem się do wytwórni legendy irlandzkiego browarnictwa – Guinness’a. Stara część fabryki nie zachwycająca ani tym bardziej nie zachęcająca z zewnątrz, w środku robi ogromne wrażenie. Sześć pięter zwiedzania, gdzie jeden poziom po drugim poznajemy całą historię Guinness’a, miejsca gdzie powstaje oraz cały proces ważenia tego ciemnego jak kawa piwa. Na parterze poznajemy podstawę tego trunku, czyli wszystkie składniki z których powstaje, łącznie z krystalicznie czystą wodą, która pokazana jest w postaci dość okazałego jak na zamknięte pomieszczenie wodospadu. Woda jest ciepła, można w nią wsadzić dłoń, a do basenu wrzucić monetę na szczęście.
Następnie wchodzimy na pierwsze piętro po metalowych schodach, gdzie poznajemy historię założyciela browaru. Większość rzeczy jest przedstawione za pomocą projekcji multimedialnych. Wszędzie wisi mnóstwo ekranów LCD lub rzutników cyfrowych. Napewno została w to wpompowana niezła sumka, ale zapewne pomaga to zaoszczędzić na przewodnikach. Na następnych piętrach można obejrzeć stare maszyny, których kiedyś używano do produkcji piwa. Następnie ruchomymi schodami wjeżdżamy na piętro, gdzie można chwile odsapnąć napić się czegoś, zjeść lub po porstu posiedzieć. Później czeka na nas “sala reklamy i marketingu”. Nazwałem to tak ze względu na tematykę. Pokazane są w niej wszystkie reklamy telewizyjne Guinness’a z ostatnich conajmniej 30 lat! Na półkach stoją natomiast gadżety, reklamy, jak również wszystkie modele butelek i puszek jeszcze starszych od tych reklam.

Kolejnymi schodami ruchomymi, które prowadzą prawie na szczyt udajemy się na degustację Guinness’a, a następnie mijamy wystawę plakatów z lat pięćdziesiątych. Można obejrzeć jak wyglądały reklamy, gdy jescze nie było komputerów. Później czeka nas niespodzianka. Każdy z uczestników może sam nalać sobie świeżego Guinness’a, za co otrzymuje dyplom ze swoim nazwiskiem i podpisem:
…has pulled The Perfect Pint at Guinness Storehouse, The Home of Guinness, St James’s Gate, Dublin 8.
Na najwyższe piętro wjeżdzamy już windą. Mieści się tam pub Gravity, skąd rozciąga się przepiękna panorama całego Dublina. Widać z niej każde miejsce, które powinno się zobaczyć w tym mieście. Od Phoenix Park, przez Góry Dublińskie (dziwnie brzmi), półwysep Howth i zatokę. Dlatego osobiście uważam, że zwiedzanie Dublina powinno się zaczą właśnie stąd. Z Guinness Storehouse.
-> Tutaj <- możecie pobejrzeć zdjęcia z Guinness’a.
















Ostatnie Komentarze