Troche staram się nadgonić zaległości w blogu, więc w ciągu 1 dnia przeskoczyłem o cały tydzień. Po tygodniu poszukiwań, wysyłania setek maili, dzwonienia i roznoszenia CV, Ala znalazła pracę w multikinie “Movies @ Dundrum”. Oczywiście nie jest zbyt zadowolona, bo nie jest to praca marzeń, ale zawsze da to jakiś czas na szukanie czegoś lepszego. Poza tym uważam, że znalezienie pracy po tygodniu, tym bardziej w środku sezonu, gdzie wszystko pozabierali na początku studenci, którzy przyjechali do pracy na wakacje, to i tak nie lada wyczyn.
Biedna Ala, pomimo niezadowolenia, wzięła tą pracę. Jest ciężko, zapierdziel niesamowity, Irlandczycy zostawiają ogromny syf, od nieotwartych nawet stosów słodyczy, po rozlane napoje, poropieprzany popcorn i lepiące się z powodu innego brudu fotele. Szczytem wszystkiego było, jak Ala po którymś seansie znalazła butelkę pełną… moczu! Ktoś był tak leniwy, że nawet mu się nie chciało wyjść do kibla, więc wytrąbił jakąś Pepsi, którą miał ze sobą, a później się odlał w pustą butelkę. Nie dziwię się wcale, że wraca z tej pracy zniechęcona, rozczarowana, czasem zaskoczona, a czasem wręcz wściekła. Do tego młode szefostwo, które dopiero co dorwało się do “władzy”, więc muszą pokazać co to nie oni, kiepska organizacja i chmara rozwrzeszczanych bachorów. Są wakacje, więc repertuar skierowany jest głównie do gówniarzy.
Mam nadzieję, że wkrótce znajdzie coś odpowiedniejszego dla siebie, bo nie wiem na ile starczy jej jeszcze sił, cierpliwości i samozaparcia. Bardzo się martwię, żeby za szybko się nie zniechęciła, bo sam dobrze wiem jak dołujący potrafi być brak pracy lub praca, której się po prostu nienawidzi. Póki co nadal rozsyła CV mailami, dzwoni i chodzi gdzie się da, a ja staram się jej pomóc, chociażby wyszukując w wolnej chwili firmy, gdzie mogłaby być szansa zatrudnienia. Trzymajcie wszyscy kciuki.
















Ostatnie Komentarze