Stało się, klamka zapadła. Wyprowadzam się z tego kraju absurdu. Po kilku miesiącach szukania, wymiany maili i rozmów telefonicznych udało mi się wreszcie dostać pracę w Dublinie. Zaczynam 28 czerwca. Kontrakt już przysłany, rozwiązanie umowy za porozumieniem stron podpisane, wszystko ustalone, jedyne co pozostaje to zarezerwować lot i na miejscu znaleźć mieszkanie. Wszystko jest po prostu wspaniale póki co. Wypadło jednak na Irlandię.
Kraj lepszy niż chciałem ze względu na pazerność naszego boskiego rządu, który wprowadził podwójne opodatkowanie dla swoich rodaków pracujących w Wielkiej Brytanii. Lepsza też firma, bo solidna, z pewną pozycją, bez zagrożenia, że za miesiąc zbankrutują. No i przede wszystkim lepsza kasa niż oczekiwałem. Ba! Nawet dużo lepsza! Teraz tylko polecieć. Na szczęście na miejscu ma kto odebrać i pomóc. Zawsze to lepiej we dwóch polatać, tym bardziej z osobą, która już się jakoś orientuje w tamtejszych realiach. A żeby było śmieszniej, to jest to stary kumpel, z którym w Szczecinie najczęściej latałem na browara, więc i tym razem pewnie gdzieś poleziemy. Mam nadzieję, że z mieszkaniami będzie tak samo bezproblemowo jak w Polsce, czyli jeden dzień szukania i po problemie. W razie czego mam się gdzie przekimać tą jedną lub dwie noce. No nic, zobaczymy jak będzie. Życzcie mi powodzenia.
















Ostatnie Komentarze