Jak piękny zawód by nie był, jak dobrym specjalistą by się w nim nie było, jak cudowna wydawać by się ta praca mogła, to jeśli ma się do czynienia z klientami, to wierzcie mi, obrzydzić skutecznie mogą wszystko! Zacznijmy jednak od początku mojej pracy jako web designera, kiedy to jeszcze nie robiło się dla klienta dwóch projektów i niech spada, tylko o klienta trzeba było walczyć, a projektów robiło mu się aż do usrania. Pracowałem wtedy w pewnej małej firmie i trzeba było zrobić pewnemu producentowi foteli dentystycznych stronkę. Dostał na początek dwa lub trzy projekty. Nie podobały się, ale pan oczywiście za cholerę nie potrafił określić co mu się nie podoba. Otrzymał następne dwa i też nic. Narobiłem 10 (słownie dziesięć!) designów zasranej stronki i wtedy pan wielki klient wyskoczył do mnie i kolegi z tekstem:
No panowie! Ja myślałem, że mam do czynienia z profesjonalistami!
Pan jednak nie zauważył, że za nim stał nasz szef, który na szczęście jakieś jaja posiadał i ów klienta po prostu wyjebał za drzwi. Ale to jeszcze nie koniec! Na drugi dzień ten sam klient przyszedł z pewnym starszym panem, który okazał się jego tatusiem i właścicielem tej firmy. Gdy mu opowiedzieliśmy jak się pięknie sadził i panoszył jego synek, to zobaczyliśmy tylko jak na policzku synka ląduje piękny, soczysty i zamaszysty liść! To było piękne! Mam teraz ochotę zrobić to z połową moich klientów.
Niestety takich cudownych i uroczych klientów jest aż zbyt wielu. Uważają się za pieprzone pępki świata, co nie wiadomo jak wielką kapustę na projekt wykładają. No przecież płacą nam, więc wymagają! Tylko trochę zapominają przy tym, że kultura i dobre wychowanie obowiązują wszędzie, a jak cię widzą tak cię piszą. Podczas tych kilku lat pracy zauważyłem jedną absolutnie zawsze powtarzającą się zasadę:
Klient im mniej płaci tym więcej wymaga
Dzisiaj rano jedna krowa (bo inaczej nie mogę jej nazwać) dolała ładnych kilka kropli do mojej, i tak już prawie przepełnionej, czary goryczy. Zamówiła sobie stronkę i logo łącznie za jakieś tysiąc kilka złotych. Zrobiłem jej dwa projekty logo zgodne ze wszystkimi jej ustaleniami co do kolorystyki, wyglądu, gustu itp. Pani to się oczywiście nie podobało. I wszystko byłoby naprawdę w porządku, gdyby ta pani powiedziała w sposób grzeczny i kulturalny “Panie Marcinie, miałam trochę inną wizję, może spróbowałby Pan przedstawić mi jeszcze jedną propozycję?”. Zrobiłbym to bez problemu, ale to cholerne babsko z nasraną sieczką w swym zakompleksionym łbie wolało wyskoczyć w mailu od razu z pyskiem! Zdanie, które doprowadziło mnie od rana do furii brzmiało mniej więcej tak:
Brakuje w tych logosach czegoś twórczego, na co liczyłam zlecając pracę profesjonalnym grafikom. Na połączenie obrazka z clipartów ze zwykłą czcionką stać zwykłego informatyka takiego jak ja.
No do kurwy nędzy! Że niby clipartów używam! Co za bezczelna podła blać! Jak sama tak potrafi to niech się buja i sobie zrobi to logo, a nie zawraca dupę tylko po to, żeby później mogła wyładować swoje kompleksy na mnie lub innych. Pani informatyk od siedmiu boleści. Nie będę cytował tu całego maila, wystarczy jak powiem, że pojechała po mojej pracy jak po gównie nie mając bladego pojęcia o czy mówi. Tym zdaniem o clipartach po prostu mnie obraziła, a dzięki temu może być pewna, że projekt strony również zrobię jej do dupy! Ciekawe czy kelnera w restauracji też potrafi opierdolić zanim ten jej przyniesie obiad. Apeluję zatem do wszystkich klientów, dyrektorów, kierowników i właścicieli firm:
Nauczcie się chamy kultury i dobrego wychowania, bo ile byście tej kasy nie mieli, to za takie zachowanie każdy zawód napluje wam do zupy!
















Ostatnie Komentarze