Byliśmy wczoraj w kinie na filmie “V jak Vendetta”. Pewnie bym ten film olał, bo i plakat nie ciekawy, a i reklama też szału nie robi. Skłoniło mnie to, że gdzieś przeczytałem, iż scenariusz do tego filmu napisali bracia Wachowscy. No i w sumie nie zawiodłem się. Historia ciekawa, opowiadająca o nieciekawej przyszłości, ale za to jakże dająca się dopasować do naszych czasów. Zawsze lubiłem filmy o różnego typu rewolucjach i przewrotach, więc i ten mi się podobał. Dodatkowym plusem tego filmu jest spora antyamerykańskość. Ba! Nawet antybrytyjskość! Mimo, że film zrobiony jest właśnie przez tych drugich. Dzięki temu nie ma w nim typowej dla Amerykanów wszechobecnej symboliki w postaci powiewającej w tle flagi, odgrywanego hymnu lub innego gówna. Atutem, a jakże, jest też piękna Natalie Portman i, jak przystało na piękną kobietę, nawet łysa wygląda doskonale. Jednak film ten ma pewną wadę, przez którą nie będę go przeżywał kolejny miesiąc. Jest przewidywalny do bólu! No ale czego się spodziewać po kolejnym filmie na podstawie komiksu?
V jak vendetta
4.9.06
Kultura
















Ostatnie Komentarze