Zauważyliście może taką rzecz, że na temat wyjazdów za granicę do pracy najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy są najmniej poinformowani w tym temacie? Mi taka sytuacja powtrza się dość często. Od wielu już znajomych słyszałem “To niezłe zarobki, ale dla nas tutaj. A czy tam napewno to wystarcza?” lub “Niezła kasa, ale tam jest droższe życie i więcej wydatków”. Uwierzcie mi, że doskonale się orientuję zarówno w zarobkach jak i wydatkach za granicą. Wiem ile kosztuje żarcie, wynajem mieszkania, a nawet piwo w knajpach i gdyby to wszystko się nie opłacało to bym nie myślał o wyjeździe. To chyba jest jakaś nasza kolejna cecha narodowa, że kupa ludzi najwięcej ma do powiedzenia na tematy, o których ma mgliste pojęcie lub nie ma go w ogóle, wystarczy posłuchać wypowiedzi naszych polityków. No ale ja nie o tym. Wracając do tematu, to co otrzymuję w ofertach jest niezłą kasą nawet jak na Angoli, a zajebistym postępem życiowym dla mnie jest to, że w ogóle mógłbym coś odłożyć, bo póki co to w naszym wspaniałym kraju wielkich możliwości mi się to nie udaje. Chcę do cholery postępu w moim życiu i nie zawaham się zrobić w tym kierunku kolejnego kroku!
My wiemy lepiej!
1 komentarz
Słowem komentarza… trzeba przyznać, że znaczna część Polaków “tam” jednak żyje bardzo skromnie. Ale to wynika głównie z dwóch powodów.
Po pierwsze słaba praca (bo zwykle po prostu brakuje umiejętności, głownie językowych). Po drugie przyjęte założenie, że nie jadą tam żyć tylko się dorobić, a nikt nie będzie szalał z kasą mając w głowie cały czas przelicznik “razy sześć”.
Stanę więc trochę w obronie tych po których jedziesz… oni może nie bazują na swoim doświadczeniu, ale na doświadczeniu swojego otoczenia, które chyba w większości reprezentuje wyżej wspomniany profil “emigranta”.
A Tobie pozostaje życzyć powodzenia i trzymać kciuki, żeby Ci się dobrze powiodło
















Ostatnie Komentarze